Medytacja w różnych tradycjach duchowych – rozważania filozoficzne

Jak wspaniale żyć, będąc
Jasnym i spokojnym,
W bezstronności
Rozległej jak niebo!

Co za radość! Jasna świadomość
Zniosła wszelkie rozróżnienia
Na dzień i noc,
Zewnętrzne i wewnętrzne,
Jawę i sen!

Co za radość znać
Świetlistą przytomność,
Która bawi się rozróżnianiem
Na noc i dzień,
Wewnętrzne i zewnętrzne,
Jawę i sen!

Jak wspaniale!
Świat form jawi się niczym tęcza
W niezmąconej świetlistości ciała absolutnego!

Jak wspaniale, że świat form,
Niezmącona świetlistość ciała absolutnego,
Jawi się tak przejrzyście jak tęcza!

Co za radość! Dotrzeć do głębin samsary
I doprowadzić wszystkie istoty do oświecenia!
Co za radość móc dotrzeć do głębin samsary,
By doprowadzić istoty do doskonałości oświecenia!

Shabkar Tsokdruk Rangdrol

 

„Trzymający dzban”

„Taniec do ciszy”, „wychodzenie ze skorupy”, „utulanie śmierci”, „śmierć ego”, „ponowne narodziny”, „dążenie do oświecenia”, „letarg”, „kontemplacja tu i teraz”, „trening koncentracji” – w różnych kręgach kulturowych medytacja dorobiła się szerokiego wachlarza określeń i technik. Medytacja (łac. meditatio – zagłębianie się w myślach, rozważanie) to praktyka polegająca na treningu lub funkcjonowaniu umysłu w określony, kontrolowany sposób; uspokajaniu go i dystansowaniu. Tym terminem zwykło się określać właściwie każdą aktywność o charakterze kontemplacyjnym, od modlitwy po refleksję.

Ma ona korzenie w dwóch różnych dążeniach człowieka. Pierwszym (nazwijmy je spirytualnym) jest poszukiwanie istoty nadprzyrodzonej, prawdy i wsparcia. Poprzez medytację człowiek ma osiągnąć wyższy stan świadomości, posiąść określoną wiedzę i uzyskać kontakt z innymi światami, wymiarami, istotami. Te cele mają charakter uniwersalny; odnajdziemy je w praktykach szamańskich Australii, Azji i obydwu Ameryk, w szeroko rozumianych tradycjach filozofii Wschodu: dżinizmie, buddyzmie, taoizmie i hinduizmie, a także w mistyce i kontemplacji religii Abrahamowych: judaizmu, chrześcijaństwa i islamu.

Drugie, bardziej prozaiczne (nazwijmy je biologicznym) jest wyrazem pragnienia, by zwiększyć zdolności koncentracyjne i poprawić stan zdrowia, by ułatwić lub umożliwić przetrwanie w trudnych warunkach. Techniki kontrolowania oddechu i procesów fizjologicznych już na wczesnych etapach rozwoju cywilizacji były powszechnie stosowane. Wielu uważa, że w medytacji, stanowiącej korelację pomiędzy myślą a stanem cielesnym, wyraża się istota psychosomatyczna człowieka. Wielu także uważa, że medytacja była protoplastą ruchów religijnych. Prywatne „objawienia”, wizje i perspektywy, poparte charyzmą, często powoływały do życia mistyków. Gdy ich słowa były odbierane jako odzwierciedlenie praw rządzących rzeczywistością, pojawiali się zwolennicy i powstawała sekta, a niekiedy religia.

Obecnie, poza ośrodkami religijnymi i mistycznymi, cieszy się ona sporą popularnością (z grona jej współczesnych popularyzatorów należy wspomnieć Osho, Sadhguru, Ajahna Brahna, Reginalda Raya, Dalaj Lamę i wielu tybetańskich rinpoczów), zwłaszcza w formie dostosowanych do potrzeb współczesnego mieszkańca Zachodu praktyk jogi i mindfulness. Także naukowcy skierowali w jej kierunku swoje do tej pory blind-eye, mierząc się z trudnymi problemami: Czy poznanie intuicyjne, spontaniczne, duchowe, można porównywać z poznaniem naukowym i racjonalnym? Czy zachodzą realne i mierzalne zmiany w fizycznej sferze mózgu lub układu nerwowego? Odpowiedź na powyższe pytania, biorąc pod uwagę rozwój technologii analizujących pracę mózgu i układu nerwowego, wydaje się być twierdząca.

Rodzaje medytacji

Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda wyróżnili sześć typów medytacji:

  • medytacja koncentracyjna (ang. Concentration meditation), której istotą jest skupienie umysłu. Stanowi podstawę innych form medytacji;
  • medytacja scentralizowana na sercu (ang. Heart-centered meditation), której istotą jest skierowanie świadomości ku sercu jako punktu energetycznego w centralnej części klatki piersiowej;
  • mindfulness (zwana po polsku także „uważność”), której podstawą jest obserwowanie negatywnych myśli i stopniowe dystansowanie się od nich, dzięki czemu oczyszcza się umysł;
  • tai chi i qigong, które są ruchowymi odmianami medytacji, łączącymi ćwiczenia fizyczne, oddechowe i koncentracyjne;
  • medytacja transcendentalna (ang. Transcendental meditation), która polega na powtarzaniu określonego słowa, zdania lub dźwięku ­(mantry) w celu wyciszenia umysłu i rozszerzenia świadomości;
  • medytacja w chodzeniu (ang. Walking meditation), która skupia się na oddechu i koncentracji w rytm kroków.

W mojej ocenie kluczowe znaczenie ma jednak rozróżnienie na ruch pasywny i aktywny. Ruch pasywny związany jest z siłami natury i fizyki; jego podstawą jest grawitacja, powodująca ruch planet, fale elektromagnetyczne, aż po aspekty biologiczne funkcjonowania ludzkiego ciała: bicie serca, puls czy do pewnego stopnia oddech. Do ruchów aktywnych zaliczamy wszelkie ruchy woluntarystyczne, na które człowiek ma wpływ. Ciekawym, a zarazem kluczowym elementem medytacji, są czynności łączące pasywny i aktywny aspekt ludzkiej istoty, takie jak oddech i – do pewnego stopnia – puls. Na tej podstawie proponuję nieco inny podział rodzajów praktyk medytacyjnych: na medytację aktywną i pasywną.

 

Medytacja aktywna (uczestnicząca)

Medytujemy, świadomie lub nie, kontemplując przyrodę, rąbiąc drewno, zmywając naczynia, uprawiając rękodzieło czy tańcząc, jeśli tylko rozwijamy przy tym – czy też stopniowo wyzwalamy – odpowiedni stan umysłu. Ten rodzaj medytacji można określić jako aktywną lub uczestniczącą. Jest to medytacja zaangażowana w otaczającą rzeczywistość, często rozumianą jako tu i teraz, związana z koncentracją i bezpośrednią interakcją. Może ona przybierać rozmaite formy, takie jak: różnego rodzaju ćwiczenia (sport, joga, qigong, tai chi, a nawet prosta praca fizyczna), muzyka (śpiew, taniec, dyrygowanie i gra na instrumencie) czy też zwykłe codzienne czynności (posiłek, kąpiel, sprzątanie czy spacer także mogą stać się wyrazem sztuki życia i tym samym praktyką medytacyjną; wielu myślicieli i teoretyków medytacji uważa, że jest ona sztuką dnia codziennego). Medytacja aktywna zawiera w sobie celowość i świadomość, i jako taka nie może stanowić najwyższego poziomu medytacji.

 

Medytacja pasywna

Właściwie wszystkie tradycje religijne zawierają w sobie, jako punkt wyjścia, pierwiastek pasywności względem Boga przeznaczenia lub natury. Sam termin islam (arab. al-islām) oznacza właśnie całkowicie „poddanie się” zarówno fizyczne jak i mentalne woli bożej, połączone z porzuceniem prywatnych myśli i potrzeb. Zgodnie z doktryną buddyzmu nieporuszoność i bezstronność (sanskr. upekṣā) jest jednym z 37 warunków koniecznych do oświecenia. Uważność – jako receptywne skupienie bezstronnej woli w sposób nieporuszony – wiąże się z nastawieniem świadomym i nieoceniającym. Uważność jest ścieżką ku nieśmiertelności. Rozproszenie jest ścieżką ku śmierci (Viradhammo Ajahn). Do medytacji pasywnej zalicza się także do pewnego stopnia modlitwa.

 

Medytacja oddechowa

Medytacja oddechowa stanowi specyficzną formę pośrednią między medytacją aktywną a pasywną. Zarówno hinduska prana, chińska qi, jak i wywodzące się kręgów tradycji abrahamskiej zim zum („początkowe tchnienie boskie”) odnoszą się do energii życiowej związanej z oddechem i oddychaniem. Ludzkie życie, które trwa od pierwszego do ostatniego oddechu, w myśl tych tradycji w owym oddechu się zawiera. Oddychanie, w przeciwieństwie do mówienia, myślenia i działania, nie jest przy tym czynnością nabytą; jest ono zarazem bezwolne i poddaje się świadomej kontroli i oddziaływaniu.

Medytacja oddechowa dzieli się na medytację wysokooddechową i niskooddechową. Znana forma medytacji wysokooddechowej pojawia się w praktyce jogi jako pranayama. Polega ona na odpowiednim kontrolowaniu oddechu, co zapewnia dostęp do zwiększonych zasobów tlenu. Często stanowi preludium do medytacji niskooddechowej. Natomiast niski oddech oznacza spowolnienie wszystkich funkcji życiowych do absolutnego minimum, zjednoczenie naszej świadomości cielesnej z czysto organiczną warstwą, uśpienie zmysłów i umysłu. To właśnie w pełnym oddaniu swoich personalnych stanów, myśli, emocji i aktywności zawiera się najwyższa forma ufności. To właśnie w tej pozytywnej i świadomej rezygnacji znajduje się najwyższa świętość, poświęcenie i oddanie. Medytacja staje się w ten sposób metaforycznym podziękowaniem za istnienie, za życie. Rezygnujemy wtedy z psychicznego wymiaru naszej osobowości rozumianego jako ego i wracamy do bytowych podstaw w postaci atomowej i subatomowej, gdzie bije źródło całej ewolucji wszechświata, która nas tu doprowadziła. Jeśli przyjąć, że istnieje hierarchia form medytacji, to medytacja bezruchowa niskooddechowa zajęłaby w tej właśnie hierarchii miejsce najwznioślejsze.

 

Buddyzm

Buddyjskie kontemplowanie dwunastu ogniw współzależnego powstawania, prowadzące do zrozumienia Czterech Szlachetnych Prawd, można uznać za kolejny przykład formy pośredniej między medytacją aktywną a pasywną, a dokładniej – medytacji aktywnej, która stopniowo prowadzi do form pasywnych. Cierpienie, zdaniem buddystów, wynika z przywiązania do życia i chęci podporządkowania sobie biegu losu. To owo niezadowolenie, że nie wszystko idzie po naszej myśli, a nawet jeśli przebiega po naszej myśli, to w końcu nieuchronnie kończy się rozczarowaniem, staje się przyczyną sięgania poza teraźniejszość poprzez dogłębną analizę przeszłości lub planowania przyszłości. Chwilowość bytów czasowych ukazuje ich przemijalność. To, co ma naturę pojawiania się, ma równoczesną i przeciwważną naturę zanikania. Ta dwoistość sięga najgłębszych nauk nie tylko tradycji buddyjskich, ale i taoistycznych i mistycznych.

Zrozumienie tego mechanizmu prowadzi do nirwany, mokszy lub oświecenia. Jest to pełen jasności, nieruchomy stan samoświadomości, który pojawia się, gdy niespokojny proces myślowy (ego) zostaje unicestwiony (w znaczeniu: pozostaje w stanie spoczynku), prowadząc do stanu „zniknięcia”, wyzwolenia się z kręgu narodzin i śmierci. Ów brak tożsamości ego i zjawisk nazywa się w buddyzmie pustką (chiń. ; sanskr. śūnyatā). Przyjęcie tej postawy powoduje, że subiektywny proces postrzegania rozumiany jest jako iluzoryczny. Osoba medytująca uświadamia sobie, że zjawiska, obiekty, a przede wszystkim ich kauzalna manifestacja w obrębie naszego umysłu, są przejawem jej własnych wyobrażeń, a sama możliwość usunięcia ich z umysłu świadczy o tym, że są one nieprawdziwe i pozorne. Wraz z rozwojem praktyki medytacji ten subiektywny proces stopniowo ustaje, ustępując miejsca niezgłębionej świadomości, która przejawia się jako poczucie pełni życia oraz zjednoczenia z całością bytu. Gdy wchodzimy na wyższe rejestry teraźniejszości, przeszłość i przyszłość wydają się nam trywialne. I z owego „wydaje mi się” sukcesywnie, wraz z pogłębianiem praktyki, medytujący ugruntowuje się w teraźniejszości.

Celem medytacji jest zatem pozbycie się ego, naszego historycznego i zakłopotanego ja, i obudzenie naszej właściwej i stabilnej świadomości – prawdziwego ja (buddyści wierzą w „nie-ja” – anatta – poziom świadomości nie wymagający fizycznego ciała, porównywalny do europejskiego konceptu duszy). To dlatego słowo „Budda” oznacza przebudzony. W apogeum medytacyjnym dochodzimy do równowagi umysłu, stanu zen, który metaforycznie ujmuję jako naczynie napełnione wodą. Naczyniem jest w tej metaforze ciało, a wodą – umysł. Ta metafora bardzo klarownie opisuje również to, co ma się z medytującym wydarzyć. Oto organizm jest owym drgającym naczyniem. Gdy naczynie umożliwi ustanie drgań i fal wody, woda (umysł) się obudzi. Każdy jest owym „trzymającym naczynie”. Mechanizmów powodujących drganie są dziesiątki, od samego bicia serca, poprzez potrzeby, aż po obawy i niewygody.

„Trzymanie dzbana” jest przykładem postawy pasywnej, odrzucenia fizyczności jako drgającej iluzji. W pewnym sensie jest to postawa eskapistyczna, szukająca prawd poza cielesnością. I w tym znaczeniu jest to także zjednoczenie się ze śmiercią, bo przecież jedynie w martwym dzbanie woda jest doskonale nieruchoma.

Drugim typem postawy buddyjskiej (analogicznie do rodzajów medytacji) jest postawa uczestnicząca – afirmująca życie. To w niej mnich spełnia podstawowe założenie doktryny – współczucie i pomoc. Owe dwie postawy filozoficzne wydają się być w sprzeczności. Wytłumaczmy więc ową dwoistość buddyzmu.

 

Horribilis = Mirabilis

Moja przyjaciółka wysnuła kiedyś teorię, że żyjemy w świecie przydziałów. Jeden człowiek dostaje długie życie, drugi – talent, trzeci – wzrost. Możliwe kombinacje są niepoliczalne, jednak za wszystkim stoi balans.

Można tu doszukać się pewnej analogii z teorią względności Einsteina, zgodnie z którą punkt w czasoprzestrzeni zwany teraźniejszością wyznacza zarówno tzw. linię świata, jak i stożki świetlne.

źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Spacetime

 

źródło: https://en.wikipedia.org/wiki/Spacetime

Na powyższych figurach widzimy wizualizacje szczególnej teorii względności, w której owa teraźniejszość jest jedynym nie rozproszonym i swoiście nierelatywnym punktem. Tylko ona jest pewnikiem i stanowi źródło percepcji, a także, w sensie ludzkim, interpretacji otoczenia. Przeszłość i przyszłość stanowią otoczenie, oddzielone nawet tylko ułamkiem sekundy, stają się relatywne i w pewnym sensie obce. Każdy z nas odbiera rzeczywistość na swój unikatowy sposób. I to w danym punkcie czasoprzestrzeni zawiera się własność i istota danej perspektywy, wyznaczająca między innymi szybkość percepcji.

Medytacja przybliża nas krok po kroku do teraźniejszości. Według buddyzmu i wielu tradycji mistycznych czas i przestrzeń są jedynie manifestacjami ludzkiego umysłu. Wszystko jest jednym „tu i teraz”. Zrozumienie tej prawdy pozwala na osiągnięcie poczucia bycia ważnym składnikiem rzeczywistości i wszechświata, bez którego nic nie może istnieć tak, jak istnieje. Prowadzi to do wewnętrznej, pełnej akceptacji stanu zastanego, do którego ani się nie wybiega, ani się przed nim nie ucieka. Medytujący „zastyga” w tej teraźniejszości i czerpie zadowolenie równocześnie ze wszystkiego i z niczego. Sama medytacja staje się jak jednoczesne postrzeganie obu stron medalu i oscylowanie między tym, co wewnętrzne, a tym, co zewnętrzne, minione i nadchodzące, możliwe i niemożliwe. W tym świetle słowo „medytacja” nie tyle wywodzi się z łacińskiego meditatio, ile dzieli źródłosłów z „medycyną”, „mediacją” i „medium”, i w tym kontekście oznacza „drogę środka”. Równowaga fizyczna i psychiczna od dawna uważana jest za źródło i warunek zdrowego życia, podczas gdy utrata wewnętrznej harmonii – za przyczynę choroby i złego samopoczucia. Ale jakiej równowagi szuka medytujący? Odpowiedź wydaje się prosta: równowagi teraźniejszości. Ta ekwilibrystyka „tu i teraz” pozwala zachować energię pożytkowaną zazwyczaj na myślenie o przeszłości lub przyszłości i przekształcić ją w zdrowie i pewność chwili obecnej. W takim myśleniu zawiera się brak strachu, brak ambicji i brak oczekiwań. Mieści się w niej jednak uważność. To ważna cecha, umożliwiająca otwarte funkcjonowanie w społeczeństwie. Jakiś czas temu, próbując uchwycić esencję ludzkiej teraźniejszości, stworzyłem poniższy graf:

Otóż widzę ową równowagę jako punkt (być może o charakterze dynamicznym), łączący sfery wewnętrzne i zewnętrzne oraz przeszłe i przyszłe, pozostający w odrębnym stanie jednostkowym. Strach i obawa wiążą się z oczekiwaniem w stosunku do przyszłości, a także z nadmierną dynamiką życia zewnętrznego lub wyobraźni. Przeszłość natomiast może doskwierać pamięcią traum, a także projektować naszą teraźniejszość na podstawie wcześniejszych doświadczeń. Idealny stan umysłu według filozofii buddyzmu zen (chiń. chan, kor. soen) znajduje się w niczym niezmąconym doskonale czystym umyśle, zawieszonym pomiędzy przeszłością a przyszłością, wnętrzem i zewnętrzem.

W filozofii taoizmu yin i yang to dwa pierwiastki składowe świata. Pełnią one rolę materialną i sprawczą zarówno w sensie ontologicznym (ich wzajemne oddziaływania są przyczyną istnienia świata materialnego i jego zmieniającej się natury), jak i psychologicznym. Yin to pierwiastek żeński: oznacza ziemię, ciemność, pasywność, ciężkość i wnętrze. Yang natomiast odpowiada męskości: łączy się z niebem, jasnością, aktywnością, lekkością i zewnętrzem. Ścieranie się i jednoczesne dopełnianie tych elementów określa najdalsze obszary istnienia materialnego i psychicznego zarówno całego świata, jak i człowieka i każdego żyjącego stworzenia. Podział ów nie jest bynajmniej arbitralny, definitywny i stały; wyraża się w symbolice znanego powszechnie koła taiji: yin i yang pozostają ze sobą w relacji dynamicznej, kontrastując ze sobą i wzajemnie przenikając się zarazem.

W filozofii Wschodu mianem mistyka określa się człowieka, który wyzbywa się podziału na to, co własne, i to, co ogólnie istniejące. Poprzez rezygnację z ego medytujący osiąga pełnię, w której jednostkowe życie jest jedynie jedną z możliwości.

Decentralizacja ego wydaje się jednym ze sposobów na osiągnięcie oświecenia i wpisuje się wyraźnie w nurt medytacji eskapistycznej. Natomiast przykładem medytacji obecnej, afirmującej życie, jest pełne uczestnictwo w rzeczywistości, wyzbycie się autorefleksji, zawierzenie się i poddanie społeczeństwu, naturze, przeznaczeniu. Ten kontrast – integracji i separacji – stał się przyczyną intensywnych dyskusji w wielu tradycjach religijnych. Bo czyż największym zagrożeniem nie jest utrata łączności z prawdziwym sobą, z naszym doświadczeniem, wiedzą, pamięcią, konstrukcją naszego życia, wszystkim, co składa się na naszą osobowość? Przecież medytacyjne zaprzeczenie może być postrzegane jako wręcz niedorzecznie egoistyczne. Poprzez odrzucenie cielesności zaprzeczamy istnieniu innych ludzi – rodziny, przyjaciół, współwyznawców, krajan. Z drugiej strony problemem może wydawać się owo zawierzenie się światu, oddanie mu roli nadrzędnej, jakby nasza jaźń była nieprzydatna i zbędna. Lecz to właśnie umiejętność opanowania i uspokojenia ciała daje nam dostęp do rzeczywistości chemicznej i niejako metafizycznej. Poprzez zjednoczenie naszych pływów i ruchów z naturą rzeczy stajemy się jej częścią. Umiejętne trzymanie owego dzbana, w którym znajduje się świadomość personalna, daje możliwość wyjścia z niej i otwarcie się na nowe formy i możliwości.

Matthieu Ricard – nazywany najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi – w swojej książce Na drodze do oświecenia (2017) wyjaśnia ów paradoks eskapizmu i ingerencji, kiedy próbuje opisać postać medytującego pustelnika:

„Nie ucieka on od świata, lecz nabiera do niego dystansu, żeby z nowej perspektywy lepiej zrozumieć jego zasady. Nie ucieka również od innych ludzi, natomiast potrzebuje czasu, by rozwijać prawdziwą miłość i współczucie, które nie zależą od zwyczajnych doświadczeń, takich jak przyjemność i ból, zysk i strata, pochwała i obmowa. Jak ćwiczenie gam albo trening ciała – opanowanie chaotycznego umysłu i zgłębienie sensu życia wymaga czasu, skupienia i siedzącej praktyki. Dopiero potem można użyć tej mądrości w służbie innym. Dewiza pustelnika mogłaby zatem brzmieć: «Zmień siebie, by zmienić świat». Pustelnik nie «gnuśnieje w swojej celi», o co się go czasem posądza. Ci, którzy sami doświadczyli tego, o czym mówią, powiedzą wam raczej, że w pustelni człowiek dojrzewa. Dla kogoś spoczywającego w świeżości pełnej świadomości tu i teraz czas nie jest balastem dni spędzonych na rozproszeniu, natomiast wypełnia go smak wolności w pełni przeżytego doświadczenia. Jeśli pustelnik traci upodobanie do codziennych zajęć, to nie dlatego, że zbrzydło mu życie, lecz dlatego, że pośród wszystkich możliwych ludzkich spraw dostrzega te, które naprawdę przyczyniają się do jego własnego rozwoju i do szczęścia innych” (Na drodze do oświecenia).

W taoizmie rezygnacja z działania (chiń. wú wéi) oznacza „stawanie się” wraz ze światem, które umożliwia umysłowi zaskoczyć samego siebie w nieostateczności poszczególnego życia i sytuacji. Otwarcie się na dźwięki otoczenia w sposób ufny i spokojny pozwala zrozumieć niecentralność prywatnej istoty. To niezwykle trudne przedsięwzięcie wymaga pracy wybaczania, odległego pocieszania i znikania, a także odkrycia w sobie uniwersalnego prapierwiastka. „Bez wychodzenia z domu znam cały wszechświat” – tak opisał to doświadczenie mistrz taoizmu Laozi. Podobne przesłanie znajdujemy w Biblii: „Królestwo Boże nie przychodzi w sposób dostrzegalny; i nie będzie można powiedzieć: Oto tu jest, oto tam. Królestwo Boże bowiem jest już wśród was” (Łukasz 17:21).

W najwyższym stadium praktyki medytujący – zgodnie z tradycją taoistyczną – powinien osiągnąć poziom Dao, a w tradycji buddyjskiej aspekt doskonale obecny (trzecie najwyższe ciało Buddy). Na tych poziomach dwoistość świata okazuje się zaledwie jedną z wielu iluzji. W buddyzmie, taoizmie czy hinduizmie nie istnieje separacja bytów. Wszystko stanowi jedność i jest połączone, zwłaszcza istoty żyjące. Pozbycie się ego oznacza partycypację w jedności życia i istnienia. Równoważenie tego, co wewnętrzne i zewnętrzne.

W pewnym sensie medytacja jest procesem przechodzenia cząsteczek w fale i realizacją falokorpuskularności natury i rzeczywistości materialnej. Jest także zamianą materii w energię i kinetyczności w potencjalność. Te rozróżnienia i dwoistość są znamienne dla szeroko rozumianej kultury Zachodu. Dopiero słynne równanie Einsteina E = mc2 – które w uproszczeniu zawiera ideę, że materia jest skondensowaną energią – położyło im kres. W kulturze Wschodu świat wraz z człowiekiem stanowią integralną całość, podczas gdy na Zachodzie wciąż króluje przekonanie o możliwości wyizolowania i odseparowania danego zjawiska lub obiektu.

 

Medytacja a modlitwa

En una noche oscura,
con ansias, en amores inflamada,
¡oh dichosa ventura!,
salí sin ser notada,
estando ya mi casa sosegada;a escuras y segura
por la secreta escala, disfrazada,
¡oh dichosa ventura!,
a escuras y encelada,
estando ya mi casa sosegada
 

W tę ciemną noc,
Utulony w miłości i tęsknocie
Och, szanso najszczęśliwsza!
Wyruszyłem niewidziany,
Mój dom pogrążony we śnie.
W ciemności i opoce,
Sekretną drabiną, w przebraniu
Och, szanso najszczęśliwsza!
W ciemności i ukryciu,
Mój dom pogrążony we śnie

[tłum. autora]

To fragment Nocy ciemnej świętego Jana od Krzyża, ilustrujący podobieństwo mistycyzmu i ascezy Wschodu i Zachodu. Autor pojmował modlitwę jako powierzenie własnej cielesności Bogu. W pełnym zaufaniu, wierze i miłości, zdaniem świętego, człowiek ofiaruje wszystko, co ma. To pełne oddanie wiązało się z niemal ekstatycznym doznaniem mistycznym – jednością z tym, co boskie.

Buddyjska medytacja zen nie jest niczym innym niż uspokajaniem naszego „domostwa” i zmysłów jako jego służb tylko po to, by zjednoczyć się z potężną mocą pustki, która jest pustką jedynie z perspektywy tego życia, „domostwa”, gdyż jest wyzbyta zmysłowości. W pustce nie istnieją czas i przestrzeń, a więc – co za tym idzie – także walory i sytuacje życia. Owo opustoszenie i katastrofa dają dziwne poczucie bezpieczeństwa poprzez otwarcie tajnych wrót, za którymi istnieje sekretny pasaż, dzięki któremu człowiek może osiągnąć nieosiągalne. Tym właśnie jest noc ciemna: zaprzeczeniem wszystkim pozytywom i pewnikom, pełnym ufności zagubieniem się w czeluściach niewiedzy i trwogi. Medytować znaczy tu kontemplować śmierć. Śmierć zmysłów – cielesną, ale i śmierć osobową.

Podobnie widzi proces modlitwy i kontemplacji Teresa z Ávili, będąca niejako nauczycielką świętego Jana od Krzyża. Mistyczny rozwój duchowy dzielił się u niej na cztery poziomy [Księga Życia, rozdziały 10-22]:

  • kontemplacja lub koncentracja myślowa;
  • kontemplacja w ciszy, w której wola ludzka jest zatopiona całkowicie w Bogu, podczas gdy inne zdolności, jak pamięć, rozum i wyobraźnia, nie są jeszcze oderwane od świata;
  • „pobożne zjednoczenie” rozumu z Bogiem, tylko pamięć i wyobraźnia są pozostawione same sobie;
  • „oddanie się ekstazie lub uniesieniu” – stan całkowicie pasywny, w którym świadomość bycia w ciele znika. Funkcjonowanie zmysłów ustaje; pamięć i wyobraźnia są również całkowicie zjednoczone z boskością. Jest to szczyt doświadczeń mistycznych.

W kontemplacji ciszy i bezruchu w mistycyzmie chrześcijańskim (która jest przykładem synkretyzmu modlitewno-medytacyjnego; możemy dopatrywać się go także w tradycjach hezychazmu i sufizmu, w którym pielgrzymujący fakirzy lub tańczący derwisze powierzają się Bogu w mistycznym transie) osiąga się coraz większy dystans i coraz szerszy obraz, dociera się do perspektywy nadnaturalnej, podług której sytuacje, fizyczność i życie są jedynie niewielkim fragmentem egzystencji. Jest to ofiara ludzkiego życia i całkowite zawierzenie i podporządkowanie wszystkich jego aspektów Bogu. Biologiczne, czasowe życie staje się częścią istnienia wiecznego, które przynależy pustce i ciszy zmysłów.

 

Pustka i cisza

Chińskie lub w sanskrycie śūnyatā – jako rzeczownik oznacza pustkę lub próżnię, ale jako przymiotnik oznacza nie tylko pusty, ale i fałszywy, słaby, próżny i skromny, ale nade wszystko wirtualny – sztucznie zaprojektowany (odwołanie do iluzorycznej natury świata zmysłowego). W medytacji oznacza całkowitą pustkę i czystość umysłu oraz wyzwolenie spod władzy pragnień, znane w kulturze europejskiej jako ataraksja (gr. αταραξια), która zawiera w sobie zarówno epoché (ἐποχή), jak i apateję (ἀπάθεια) – zawieszenie osądu metafizycznego i wewnętrzny spokój. Intelekt w mistycyzmie Wschodu rozumiany jest jako przeszkoda lub – w najlepszym razie – środek do osiągnięcia przebudzenia.

Rzeźba Radiance w kościele St Bartholomew the Great w Londynie (wystawa czasowa, 2016), Sukhi Barber; fot. dzięki uprzejmości artystki http://www.sukhibarber.com/index.php/en

To w owej pustce, tak silnie akcentowanej przez szkoły buddyzmu i taoizmu, a także sufizmu i mistycyzmu, dokonuje się przemiana człowieka. Negacja tego świata i zapomnienie o nim daje dostęp do dóbr niematerialnych, możliwość naprawy i orzeźwienia samej istoty człowieka. To ona staje się motorem działań i pozwala odkryć prawdziwą głębię naszego człowieczeństwa. W pustce ukrywa się owa potencjalność zarówno możliwych światów decyzyjnych, jak i samego bytu. Powrót do zmysłowej próżni to niejako powrót do narodzin świata, kiedy formy nie były jeszcze stworzone ani nazwane, a byty nie były wyodrębnione. Istniała jedna jedność, jak by nazwali ją fizycy – osobliwość, z której wyłoniła się czasoprzestrzeń. To właśnie jest sens i cel medytacji: wyzwolenie z czasowości i przestrzenności wyrażonych w postaci planów, wspomnień, dróg i dążeń, dzięki czemu pozostaje miejsce na samo trwanie, w którym zawiera się cała mądrość i wygoda. Medytacja to punkt, w którym nasza krystalicznie czysta przeszłość spotyka się z rozmytą, ale świetlaną przyszłością. Redukujemy owe dwa wektory do minimum, zwiększając tym samym punkt zerowy, punkt, w którym znajdujemy się w czasie i przestrzeni. Doznajemy uwolnienia z ograniczeń wynikających z postrzegania ostateczności naszych doświadczeń i wkraczamy na ścieżkę taoistycznej pogodnej obojętności.

W wykładni kultów i tradycji duchowych konsekwencje i efekty praktyki medytacyjnej praktycznie nie znają granic. W buddyzmie, taoizmie i chrześcijaństwie często opisuje się przypadki lewitacji, ekstazy, wniebowzięcia, nirwany i jedności z bóstwem lub Dao. Niektórzy mnisi buddyjscy dążą do tzw. tukdamu (który można uznać za ekstremalny przypadek medytacji niskooddechowej), gdy oddech medytującego praktycznie zanika; jest to mistyczne, bezpowrotne uniesienie w nirwanie, w którym funkcje życiowe ustają niemal kompletnie i permanentnie. Oświecony mnich dobrowolnie oddala się w ten sposób od życia, by przebywać w świecie pomiędzy tym, co materialne, a tym, duchowe, zwanym w buddyzmie tybetańskim bardo. Ciała owych mnichów są często dobrze zachowane, a według niepotwierdzonych przekazów wykazywały subtelne oznaki życia wiele dni, a nawet lat po śmierci stwierdzanej na podstawie obowiązujących kryteriów medycznych.

A co na to wszystko nauka?

 

Medytacja a nauka

Już od lat 50. dwudziestego wieku medytacja poddawana była setkom ekspertyz, jednak dopiero niedawne badania pozwoliły uzyskać rzetelne wyniki. Technologie takie jak elektroencefalografia (EEG) oraz funkcjonalne obrazowanie metodą rezonansu magnetycznego (ang. functional magnetic resonance imaging; fMRI) pozwalają na dokładniejszą analizę zarówno powstających w mózgu impulsów i fal elektromagnetycznych (manifestujących aktywność danych ośrodków lub za nią odpowiedzialnych), jak i pojawiających się z czasem trwałych zmian w jego budowie i składzie.

Wiele badań powiązało praktykę medytacyjną z różnicami w grubości korowej lub gęstości substancji szarej w mózgu. Jednym z nich jest ośmiotygodniowe badanie Sary Lazar z Uniwersytetu Harvarda: „Pomimo iż praktyka medytacji jest kojarzona z poczuciem spokoju i fizycznego rozluźnienia, praktykujący od dawna twierdzą, że medytacja zapewnia również korzyści poznawcze i psychologiczne, które utrzymują się przez cały dzień. To badanie wykazuje, że zmiany w strukturze mózgu mogą stanowić podstawę niektórych z wykazanych pozytywnych zmian i że relaksacja nie jest jedyną przyczyną polepszenia stanu u badanych osób”. Eksperyment w sposób znaczący przyczynił się do popularyzacji nowego trendu w obrębie badań neurologicznych o nazwie neuroplastyka i obudził żywą dyskusję nad wpływem procesów psychologicznych i kontemplacyjnych na działanie i strukturę mózgu.

 

Neuroplastyka

Neuroplastyka jest stosunkowo nową gałęzią nauki, badającą korelacje pomiędzy określonymi czynnościami lub stanami a zmianami w mózgu. Sam termin oznacza również pewną aktywność, w której człowiek (w realiach Zachodu często pacjent) za pomocą ćwiczeń przywraca lub rozwija działania danej sfery lub określonych neuroprzekaźników w mózgu. Dzięki medytacji dokonuje się modyfikacja i uaktywnienie obszarów odpowiedzialnych za skupienie, uwagę i spokój, a także myślenie kreatywne i chęć do życia. W przypadku osób po urazie często zachodzi ponowne tworzenie połączeń nerwowych (ang. rewiring), a u osób z traumą osłabienie impulsów stresogennych. Autorka eksperymentu podkreśla: „Fascynujące jest obserwować plastyczność mózgu i to, jak – poprzez praktykę medytacyjną – możemy aktywnie uczestniczyć w zmienianiu mózgu, zwiększając tym samym satysfakcję z życia i poprawiając jego jakość. Inne badania przeprowadzone na różnych grupach pacjentów wykazały, że medytacja może znacząco poprawić różnorodność objawów i teraz badamy leżące u ich podstaw w mózgu mechanizmy, które ułatwiają tę zmianę” [Eight weeks to a better brain].

Umysł medytacyjny stara się usunąć wszelką pozorną stałość przedmiotów umysłu i pozostawać w pełnej elastyczności neurologicznej – właśnie neuroplastyce, zwiększając gęstość tkanki szarej w obszarach odpowiedzialnych za pamięć (hipokamp) i poczucie spokoju i koncentracji. Badania potwierdzają redukcję stanów lękowych, depresji i korzyści praktyk medytacyjnych u osób zmagających się z uzależnieniami. Wyniki 21 badań opartych na analizie obrazów mózgów w trakcie długoterminowej praktyki mindfulness wykazały trwałe zmiany w korze przedczołowej, czyli obszarze odpowiedzialnym za świadomość sensomotoryczną.

 

Zakończenie

To, co nazwiemy Dao, nie jest już właściwym Dao;
Imię, które można nadać, nie jest właściwym imieniem;
W nicości biorą początek niebo i ziemia;
Nazwany byt zaś jest matką wszelkiego istnienia

[tłum. autora]

W pierwszych wersach świętej księgi taoizmu Daodejing znajdujemy przesłanie wielu religii i tradycji mistyczno-kontemplacyjnych: to, co daje się opisać i sklasyfikować językiem logiki, nie jest istotą bytu i sensem istnienia. Ów sens i istota znajdują się w bezpośrednim doświadczeniu rzeczywistości poprzez kontemplację natury rzeczy.

W filozofiach taoizmu i buddyzmu mądrość często wyraża się w postaci parafraz, metafor i koanów. To w absurdzie i paradoksie kryje się naturalna i organiczna prawda o ludzkim życiu.

Powtarzalność i przewidywalność, a zatem naukowość i racjonalność przynależą do świata materialnego. Spontaniczność i nieprzewidywalność przynależą do świata niematerialnego. Poznanie w buddyzmie nie jest racjonalne. Jest to wiedza paradoksalna, pozawerbalna, intuicyjna i alogiczna, gdyż to właśnie w niej zawiera się ponadczasowość i ponadbiologiczność.

Medytacja zatem, podobnie jak neuroplastyka, jest zarazem sztuką i nauką. Z jednej strony dysponuje szerokim wachlarzem metodologicznym, a z drugiej, paradoksalnie, charakteryzuje się zaprzeczeniem wszelkiej wiedzy rozumowej i przejściem w stan świadomego i czujnego oczekiwania, zatrzymania czasowo-przestrzennego. W tym momencie uważności znajduje się cały sens i cel praktyki. Świadomość teraźniejszości, pod naciskiem pamięci i wyobraźni, zdaje się zanikać. Medytacja jest próbą uśpienia obaw związanych z przyszłością i wątpliwości co do przeszłych wyborów oraz dopuszczenia do głosu naturalnego i obecnego ja. Modne ostatnio „tu i teraz” nie oznacza nic innego jak poczucie własnej tożsamości w teraźniejszości. Sztuka medytacji staje się w tym świetle ekwilibrystyką, szukaniem złotego środka pomiędzy przeszłością i przyszłością, wewnętrznym i zewnętrznym, a także każdą parą przeciwieństw, jakich dostarcza nam świat. Pamiętajmy, że nie ma prostej i stałej linii demarkacyjnej pomiędzy poszczególnymi rodzajami medytacji. Umiejętności wyniesione z pracy ze spokojnym umysłem podczas medytacji siedzącej podlegają testowi życia codziennego; codzienność natomiast dostarcza wskazówek, gdzie należy skupić uwagę, gdy kontemplujemy w ciszy. Wraz z rozwojem obu tych sfer narasta potrzeba spokojnego dostosowania, a nawet kunsztu związanego z celebracją teraźniejszości.

Medytacja jest zapytaniem o sens istnienia na poziomie molekularnym, ponad podziałami i wydarzeniami dnia codziennego. To krok wstecz w ludzkim rozumowaniu, ale i krok wzwyż, w dal i wszerz. Dlaczego oddycham? Dlaczego bije mi serce? To są pytania rozpoczynające praktykę medytacyjną, a medytując, włączamy niejako tryb eksploracyjny i statyczny, wkraczamy w potencjalność, a właściwie w omnipotencjalność własnej osoby i odnajdujemy intuicyjne prawdy. Będąc osadzonym w teraźniejszości, osiągamy najpierw biologiczną, a następnie molekularną odsłonę własnego siebie i rzeczywistości. Twarde i bolesne myśli rozrzedzają się i dają wytchnienie naprężonym fałdom mózgu. Medytacja, w swej najprostszej wykładni, nie jest niczym więcej niż odprężaniem mózgu; łatwo to sobie zobrazować na przykładzie mięśni, w których permanentne napięcia prowadzą do skurczów. I w tym banalnym wręcz sensie jest niezbędna i naturalna. W szerszym ujęciu, jako życiowa postawa akceptacji i dystansu, wyraża się ona w miękkości ruchów i myśli, jako higiena umysłu i ciała oraz naturalna chęć pomocy wynikająca z dobrego samopoczucia. To także powrót do przysłowiowych korzeni, stanu sprzed procesu socjalizacji i werbalizacji, kiedy czucie w najprostszym i najwrażliwszym sensie, bez konkretyzacji własnej osoby czy otoczenia, stanowiło o istocie człowieka.

Buddyści nazywają medytacyjne oświecenie czy przebudzenie drugimi narodzinami człowieka. Ja uważam, że to powrót do jego najbardziej podstawowej warstwy. Nauka potwierdza, że eliminacja negatywnych emocji i rozwój koncentracji są wymierne i nie przejawiają się jedynie w subiektywnym, personalnym rozwoju duchowym czy postępach w terapii lub nauce. Przywracanie połączeń nerwowych, a także tworzenie nowych, pozwala na rozbudowę obszarów odpowiedzialnych za szczęście, spokój i zdrowie, przyczyniając się do ogólnej poprawy jakości życia.

Maciej Żurawski
Instytut Filozofii UW

 


Bibliografia

 

Abraham, Jacob, Essays in Neurotheology, Delhi 2006

Copleston, Frederick, Religion & the One. Philosophies East and West, London and Tunbridge Wells, 1982

Dalaj Lama, The Universe in a Single Atom. The Convergence of Science and Spirituality, New York 2005

Daodejing – A Philosophical Translation, tłum. R. T. Ames, D. L. Hall, New York 2004

Filozofia Wschodu, red. B. Szymańska, Kraków 2001

Gong, Laohu, Vital Breath of the Dao. Chinese Shamanic Tiger Qigong, 2006

Holecek, Andrew, Preparing to Die. Practical Advice and Spiritual Wisdom from the Tibetan Buddhist Tradition, Boston & London 2013

Miles, Grahame, Science and Religious Experience. Are they similar forms of knowledge?, Brighton, Portland 2007

Now and Zen: How mindfulness can change your brain and improve your health; Longwood Seminars, March 8, 2016

Puett, J., Michael, To Become a God. Cosmology, Sacrifice, and Self-Divinization in Early China, Cambridge, London 2002

Ikeda, Daisaku, Dialogue on Life, Nichiren Shoshu International Center 1976

Patalon, Mirosław, Kohelet Taoista. Przyczynek do dialogu międzykulturowego, Toruń 2017

Pismo Święte Nowego Testamentu, tłum. Seweryn Kowalski, Warszawa 1973

Ricard Matthieu, Nieskończoność w jednej dłoni: od Wielkiego Wybuchu do Oświecenia, tłum. D. Bury, Katowice 2004

Ricard Matthieu, Na drodze do oświecenia: kluczowe instrukcje mistrzów medytacji buddyzmu tybetańskiego, tłum. D. Bury, Opole 2017

Singh, M., Kirti, Philosophy and Religion, New Delhi 2007

Watts, Alan, The Tao of Philosophy, Tokyo, Rutland, Vermont, Singapore 2002

Wu, Zhungxian, Vital Breath of the Dao, Chinese Shamanic Tiger Qigong Laohu Gong, 2006

Zhuangzi I and II, tłum. W. Rongpei, Hunan, Pekin 1999

Ziporyn B., The Penumbra Unbound: The Neo-Taoist Philosophy of Guo Xiang, New York 2003

Źródła internetowe:

Saint John of the Cross, Dark Night of the Soul, (1575-7); źródło: http://www.carmelitemonks.org/Vocation/DarkNight-StJohnoftheCross.pdf

Święta Teresa z Ávili; źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Teresa_z_Ávili

https://news.brown.edu/articles/2017/05/experiences

http://www.rigpawiki.org/index.php?title=Shabkar_Tsokdruk_Rangdrol

http://meditation-research.org.uk

https://www.scientificamerican.com/article/meditations-calming-effects-pinpointed-in-brain/

https://en.wikipedia.org/wiki/Research_on_meditation

Omówienia wyników badań na Uniwersytecie Harvarda:

Eight weeks to a better brain; http://news.harvard.edu/gazette/story/2011/01/eight-weeks-to-a-better-brain

Now and Zen: How mindfulness can change your brain and improve your health. Longwood Seminars, March 8, 2016; https://hms.harvard.edu/sites/default/files/assets/Harvard%20Now%20and%20Zen%20Reading%20Materials.pdf